Wytyczne

Żeby być w stanie coś zmierzyć i stwierdzić, że jest dobre albo złe, trzeba sięgnąć po jakiś obiektywny wskaźnik. Nie inaczej jest w przypadku dostępności, wokół której narosło sporo wytycznych – zarówno na gruncie prawnym, jak i standardów sieciowych. Niemniej zanim zanurzymy się w gąszcz paragrafów, warto zwrócić uwagę na jedną rzecz. Zgodność z jakąkolwiek normą nie gwarantuje, że strona będzie dostępna. Normy stanowią dobry punkt wyjścia do budowania dostępnych rozwiązań, ale zawierają tylko najbardziej podstawowe kwestie. Co więcej, zgodność z normą często robiona jest dla samej zgodności z normą. Niejako zapomina się o tym, że sednem przestrzegania WCAG nie jest odhaczenie kolejnego punktu na liście zadań do wykonania, a zapewnienie minimalnej dostępności dla szerokiego grona osób użytkowniczych z niepełnosprawnościami. W innym wypadku norma staje się niepotrzebną biurokracją, na którą marnuje się czas. A nawet w przypadku, gdy faktycznie norma służy jedynie jako wskaźnik, czy idzie się w dobrym kierunku, warto zauważyć, że nie pokrywa ona wszystkich przypadków i sztywne trzymanie się jej może w niektórych przypadkach wręcz szkodzić.

I żeby nie było nieporozumień: jak najbardziej popieram to, że prawo wymaga odpowiedniego poziomu dostępności i opracowano obiektywne wskaźniki do jego mierzenia. Uważam, że to jednak niewłaściwe myślenie. Spełnianie normy to dopiero początek. Pozwoli położyć podwaliny dostępnego rozwiązania, ale prawdziwie dostępne rozwiązanie powstanie dopiero wtedy, gdy zmieni się sposób myślenia. Gdy pojawi się odpowiednia kultura organizacyjna i gdy zacznie się prowadzić bezpośredni dialog z osobami użytkowniczymi. Dopiero odpowiadając wprost na potrzeby tych osób możemy być pewni, że dostarczamy im rozwiązanie spełniające ich wymagania. Norma powinna być jedynie wskazówką, na co powinniśmy zwrócić uwagę. A na gruncie prawa – bezpiecznikiem, który zapewni, że żadna strona nie zejdzie poniżej akceptowalnego minimum.

Prawo

Nie jestem prawnikiem. Opinie przedstawione przeze mnie w tej sekcji są właśnie tym – opiniami.

Dostępność jest prawem człowieka. Każda osoba, bez względu na swoje możliwości czy posiadaną niepełnosprawność, powinna mieć dostęp do stron WWW. I prawodawcy na całym świecie coraz częściej zgadzają się z tym prostym, acz stanowczym postawieniem sprawy. W USA rośnie liczba pozwów przeciwko osobom właścicielskim stron WWW w związku z niedostępnością ich stron WWW. Wszystko w związku z funkcjonującym w USA prawem – Americans with Disabilities Act (ADA). Zabrania on m.in. biznesom dyskryminowania osób ze względu na ich niepełnosprawność. Sądy orzekły, że firmy, które mają strony WWW oraz fizyczną siedzibę, podpadają pod to prawo i muszą zapewnić dostępność swoim stronom WWW. Ta linia orzecznicza została podtrzymana przez Sąd Najwyższy w słynnej sprawie przeciwko pizzerii Domino’s.

Niemniej USA nie są jedynym miejscem, w którym istnieje prawny wymóg zapewniania dostępności stron WWW. Tego typu wymóg istnieje m.in. w Norwegii. W Unii Europejskiej na razie istnieje jedynie wymóg dostępności dla stron rządowych, ale w 2025 ma zostać rozszerzony także na m.in. branżę e-commerce czy usługi streamingowe. Praw związanych z dostępnością na całym świecie jest mnóstwo. A przecież istnieją także konwencje i traktaty na poziomie ONZ.

Innymi słowy: dostępność jest prawem człowieka. I żyjemy w czasach, w których to prawo jest lub zaczyna być egzekwowane.

WCAG

WCAG, czyli najważniejszy standard dostępności, jaki istnieje. I nie ma w tym wielkiej przesady, bo większość wymienionych wyżej praw (czy to w USA, czy w Unii) odwołuje się właśnie do tego standardu. Tym samym WCAG – choć oficjalnie nie ma mocy prawnej – jest tak naprawdę wymagany do posiadania strony, która zgodnie z prawem jest uznawana za dostępną.

Obecna wersja WCAG nosi numerek 2.2. Nie jest wielką rewolucją w stosunku do poprzedniego WCAG 2.1, które z kolei nie było wielką rewolucją w stosunku do WCAG 2.0. To raczej ewolucja, dostosowująca standard do nowej, mocno mobilnej rzeczywistości. Sam standard z kolei jest podzielony na kilka części (terminy podaję za oficjalnym projektem polskiego tłumaczenia WCAG 2.2):

Może to, co teraz powiem, będzie kontrowersyjne, ale: na samym początku można spokojnie zignorować zarówno zasady, jak i wytyczne. One służą głównie sensownemu podziałowi samego standardu. Warto skupić się na kryteriach sukcesu, bo to one opisują konkretne rzeczy, które należy przetestować i poprawić, takie jak choćby upewnienie się, że wszystkie obrazki mają odpowiednie teksty alternatywne. Standard WCAG dla każdego kryterium sukcesu podaje dokładne objaśnienie oraz listę proponowanych technik, dzięki którym dane kryterium sukcesu można spełnić.

Ale żeby nie było za prosto, to kryteria sukcesu są dodatkowo przyporządkowane do jednego z trzech poziomów: A, AA i AAA. Poziom A oznacza taki totalnie minimalny poziom dostępności. Poziom AA jest takim, rzekłbym, standardowym poziomem i większość projektów będzie właśnie w niego celowała. Ale jest też poziom AAA, który podkręca wymagania na maksa. Przykładowa różnica: na poziomie A nie jest wymagany żaden współczynnik kontrastu między tekstem a jego tłem, na poziomie AA powinien on wynosić 4.5:1, a na poziomie AAA – 7:1. Już po tym prostym przykładzie widać, że jeśli chcemy zapewnić przyzwoitą dostępność dla jak najszerszej grupy osób, ale nie mamy przy tym budżetu i środków na wypolerowanie wszystkiego na wysoki połysk, poziom AA wydaje się najsensowniejszym rozwiązaniem. Warto przy tym zauważyć, że aby strona mogła zostać uznana za zgodną z poziomem AA, musi spełniać wszystkie wymagania na poziomach A i AA. Ale tam, gdzie się da, warto przemycić także trochę z poziomu AAA. Więcej dostępności nigdy nie zaszkodzi!

Nie będę przy tym ukrywał, że WCAG jest dość onieśmielające. To gigantyczna kobyła, napisana do tego mocno specjalistycznym językiem. Przegryzienie się przez wszystkie wytyczne tam opisane wymaga sporej ilości czasu oraz przynajmniej podstawowej wiedzy z zakresu dostępności. Na całe szczęście problem ten jest dość znany i powstały strony, które opisują WCAG prostym językiem.

Pozostałe

Choć WCAG jest bez wątpienia biblią wśród technicznych norm dostępności, to wiele pytań pozostawia bez odpowiedzi albo opisuje pewne problemy mocno ogólnie. To sprawiło, że powstały też inne wytyczne, które w dokładniejszy sposób opisują problemy, z jakimi mierzyć musi się dana nisza developerska. Dobrym przykładem mogą być wytyczne dla osób tworzących gry. Niektóre wytyczne kładą z kolei nacisk na bardziej “miękkie” aspekty dostępności, jak np. na to, jak pracować nad dostępnością w zespole. Rząd brytyjski przygotował nawet plakaty z dobrymi radami, jak tworzyć dostępną treść. Nic tylko wieszać!

Warto też zauważyć, że powstał międzynarodowy standard ISO 30071-1, który ma za zadanie pomóc wpleść dostępność bezpośrednio w biznesowe procesy wytwarzania oprogramowania.

Źródła

Dodatkowe materiały